Na chwilę odwróciłam wzrok...
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
niedziela, 11 sierpnia 2013
"Moda na kundelka"
Już wczoraj nastawialiśmy Ginesa, że pojedzie do schroniska. Pobędzie z czworonożnymi kumplami, posłucha rad behawiorysty. Sama byłam ciekawa imprezy pod hasłem "Moda na kundelka", której celem było - choć jak się później okazało, nie do końca - pokazanie, jak właściciele schroniskowych psów się mają i zachęcanie kolejnych osób, by dołączyły do tego zacnego grona.
Przyjechaliśmy po godzinie 12.00, zostawiając przy okazji dwie wielkie torby gazet potrzebnych do wyścielenia legowisk zwierzaków. Początek imprezy zaplanowany był na 11.00. Błąkając się pomiędzy innymi błąkającymi, próbowaliśmy zdobyć jakieś informacje o harmonogramie imprezy, planowanych wykładach. Po jakimś czasie znaleźliśmy sympatyczną wolontariuszkę, jak się później okazało - współorganizatorkę przedsięwzięcia. I tu brawa - młodym się chce, pokazują wolę walki i zwracają uwagę na problem, zachęcając także do przygarnięcia psiaka czy kociaka. A teraz bacik - dla dyrekcji schroniska, która zdawała się zrzucić wszystko na barki wolontariuszy, którzy nie dość, że oferują swój wolny czas, zapieprzają między ludźmi przedstawiając czworonogi czekające na dom, niestety - okiem błądzącej pary, która przyszła z owym kundelkiem - odwróciła się na pięcie, nie pokazała się, nie wyraziła zdania, nie przywitała, nie zachęciła. Bacik.
Impreza na szczęście zaczęła się układać od godziny 13.30, kiedy do gry weszli behawioryści - trójka profesjonalistów zachęcających do wspólnych zabaw, odpowiadając przy tym na pytania zebranych. Instruowali także właścicieli psów, jak prostymi sztuczkami można tresować pupila. Żal nie uczestniczyć w takim spotkaniu.
Oczywiście impreza przyniosła spodziewany efekt, gdyż znaleźli się chętni do adopcji. Z uśmiechem oglądaliśmy dumne psiaki, przekraczające prawdopodobnie po raz ostatni próg schroniska. Ale i tu kilka bacików - dla zarządzającego stroną internetową schroniska, że zapomniał umieścić informację o wydarzeniu; dla mediów lokalnych mających informować o bieżących i ważnych wydarzeniach, zarówno na swoich stronach jak i Facebookach. Gazeto Wrocławska, może w przyszłości uda się się zamieścić tekst z zachęceniem do odwiedzenia miejsca, zanim cała impreza się skończy?
Impreza trwała do 15.00, ale Wrocławska zaprosiła na nią przed 16.00. Wiem, info pojawiło się także parę dni temu, ale mimo wszystko można było podbić temat przynajmniej w czasie jego trwania.
Zastanawiam się zatem, czy gdyby promocję bardziej nagłośnić, byłaby szansa na większą liczbę adopcji, mając naturalnie na uwadze, że przygarnięcie już jednego czworonoga to sukces imprezy. Do przemyślenia na przyszłość. Może i zarządzający schronem postanowią wyjść z cienia.
Załączam także zdjęcia kandydatów do nowych domów. Fantastyczne psiaki.
Przyjechaliśmy po godzinie 12.00, zostawiając przy okazji dwie wielkie torby gazet potrzebnych do wyścielenia legowisk zwierzaków. Początek imprezy zaplanowany był na 11.00. Błąkając się pomiędzy innymi błąkającymi, próbowaliśmy zdobyć jakieś informacje o harmonogramie imprezy, planowanych wykładach. Po jakimś czasie znaleźliśmy sympatyczną wolontariuszkę, jak się później okazało - współorganizatorkę przedsięwzięcia. I tu brawa - młodym się chce, pokazują wolę walki i zwracają uwagę na problem, zachęcając także do przygarnięcia psiaka czy kociaka. A teraz bacik - dla dyrekcji schroniska, która zdawała się zrzucić wszystko na barki wolontariuszy, którzy nie dość, że oferują swój wolny czas, zapieprzają między ludźmi przedstawiając czworonogi czekające na dom, niestety - okiem błądzącej pary, która przyszła z owym kundelkiem - odwróciła się na pięcie, nie pokazała się, nie wyraziła zdania, nie przywitała, nie zachęciła. Bacik.
Impreza na szczęście zaczęła się układać od godziny 13.30, kiedy do gry weszli behawioryści - trójka profesjonalistów zachęcających do wspólnych zabaw, odpowiadając przy tym na pytania zebranych. Instruowali także właścicieli psów, jak prostymi sztuczkami można tresować pupila. Żal nie uczestniczyć w takim spotkaniu.
Oczywiście impreza przyniosła spodziewany efekt, gdyż znaleźli się chętni do adopcji. Z uśmiechem oglądaliśmy dumne psiaki, przekraczające prawdopodobnie po raz ostatni próg schroniska. Ale i tu kilka bacików - dla zarządzającego stroną internetową schroniska, że zapomniał umieścić informację o wydarzeniu; dla mediów lokalnych mających informować o bieżących i ważnych wydarzeniach, zarówno na swoich stronach jak i Facebookach. Gazeto Wrocławska, może w przyszłości uda się się zamieścić tekst z zachęceniem do odwiedzenia miejsca, zanim cała impreza się skończy?
Impreza trwała do 15.00, ale Wrocławska zaprosiła na nią przed 16.00. Wiem, info pojawiło się także parę dni temu, ale mimo wszystko można było podbić temat przynajmniej w czasie jego trwania.
Zastanawiam się zatem, czy gdyby promocję bardziej nagłośnić, byłaby szansa na większą liczbę adopcji, mając naturalnie na uwadze, że przygarnięcie już jednego czworonoga to sukces imprezy. Do przemyślenia na przyszłość. Może i zarządzający schronem postanowią wyjść z cienia.
Załączam także zdjęcia kandydatów do nowych domów. Fantastyczne psiaki.
piątek, 9 sierpnia 2013
niedziela, 4 sierpnia 2013
Pieniądze za krew? Krew za pieniądze?
Na Bankier.pl napisałam artykuł, którego tytuł stanowił jednocześnie pytanie - czy za krew powinno się płacić? Tekst został opublikowany, swoje odleżał, zebrał komentarze i kciuki uniesione w górę. Nie gonię za pieniądzem, nie chcę wszystkiego zmaterializować, jednak budżet Polski wyciskany jest na takie pierdoły, że zaczęłam się zastanawiać, czy nie warto przyjrzeć się problemowi, który być może zostałby rozwiązany, jeśli w grę weszłyby właśnie pieniądze.
Przed zabraniem się za pisanie, skontaktowałam się z Ministerstwem Zdrowia, Centrum Krwiodawstwa we Wrocławiu, odwiedziłam fora internetowe polskie i niemieckie - by znaleźć informacje o płatnym oddawaniu krwi, sięgnęłam tam, gdzie blisko. Szukałam podobnych rozmów, przekopywałam rozmowy internautów, którzy opowiadali się głośno "za" lub "przeciw". Co ciekawe, trudno było o zdanie pośrednie. Dawcy krwi kierowali się chęcią ratowania życia i pomocy, a interesanci wyrażali zdanie przeciwne do altruistów, że podzielą się czymś, jeśli będą coś z tego mieli. Do dyskusji jednak doszło.
Analizując komentarze pod tekstem i te, które ukazały się na Facebooku różnych fanpage'ów, mogę powiedzieć, że internauci rozważyli plusy i minusy, podjęli dyskusję pt."co by było gdyby". Znając już zdanie Ministerstwa wiemy, że wprowadzenie gratyfikacji pieniężnej dla krwiodawców póki co nie wchodzi w grę, musimy mieć jednak na uwadze, że dochodzi do sytuacji takich jak przesunięcie terminu operacji z powodu braku krwi. Może zatem rozwiązaniem byłoby wprowadzenie innej formy podziękowania niż czekolady choćby w trakcie trwania wakacji, gdy centra zbiórek nie proszą, a błagają o podzielenie się krwią?
I artykuł, czyli źródło rozmyślań:www.bankier.pl/wiadomosc/Czy-w-Polsce-powinno-sie-placic-za-krew-2900770.html
Przed zabraniem się za pisanie, skontaktowałam się z Ministerstwem Zdrowia, Centrum Krwiodawstwa we Wrocławiu, odwiedziłam fora internetowe polskie i niemieckie - by znaleźć informacje o płatnym oddawaniu krwi, sięgnęłam tam, gdzie blisko. Szukałam podobnych rozmów, przekopywałam rozmowy internautów, którzy opowiadali się głośno "za" lub "przeciw". Co ciekawe, trudno było o zdanie pośrednie. Dawcy krwi kierowali się chęcią ratowania życia i pomocy, a interesanci wyrażali zdanie przeciwne do altruistów, że podzielą się czymś, jeśli będą coś z tego mieli. Do dyskusji jednak doszło.
Analizując komentarze pod tekstem i te, które ukazały się na Facebooku różnych fanpage'ów, mogę powiedzieć, że internauci rozważyli plusy i minusy, podjęli dyskusję pt."co by było gdyby". Znając już zdanie Ministerstwa wiemy, że wprowadzenie gratyfikacji pieniężnej dla krwiodawców póki co nie wchodzi w grę, musimy mieć jednak na uwadze, że dochodzi do sytuacji takich jak przesunięcie terminu operacji z powodu braku krwi. Może zatem rozwiązaniem byłoby wprowadzenie innej formy podziękowania niż czekolady choćby w trakcie trwania wakacji, gdy centra zbiórek nie proszą, a błagają o podzielenie się krwią?
I artykuł, czyli źródło rozmyślań:www.bankier.pl/wiadomosc/Czy-w-Polsce-powinno-sie-placic-za-krew-2900770.html
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


