Na Bankier.pl napisałam artykuł, którego tytuł stanowił jednocześnie pytanie - czy za krew powinno się płacić? Tekst został opublikowany, swoje odleżał, zebrał komentarze i kciuki uniesione w górę. Nie gonię za pieniądzem, nie chcę wszystkiego zmaterializować, jednak budżet Polski wyciskany jest na takie pierdoły, że zaczęłam się zastanawiać, czy nie warto przyjrzeć się problemowi, który być może zostałby rozwiązany, jeśli w grę weszłyby właśnie pieniądze.
Przed zabraniem się za pisanie, skontaktowałam się z Ministerstwem Zdrowia, Centrum Krwiodawstwa we Wrocławiu, odwiedziłam fora internetowe polskie i niemieckie - by znaleźć informacje o płatnym oddawaniu krwi, sięgnęłam tam, gdzie blisko. Szukałam podobnych rozmów, przekopywałam rozmowy internautów, którzy opowiadali się głośno "za" lub "przeciw". Co ciekawe, trudno było o zdanie pośrednie. Dawcy krwi kierowali się chęcią ratowania życia i pomocy, a interesanci wyrażali zdanie przeciwne do altruistów, że podzielą się czymś, jeśli będą coś z tego mieli. Do dyskusji jednak doszło.
Analizując komentarze pod tekstem i te, które ukazały się na Facebooku różnych fanpage'ów, mogę powiedzieć, że internauci rozważyli plusy i minusy, podjęli dyskusję pt."co by było gdyby". Znając już zdanie Ministerstwa wiemy, że wprowadzenie gratyfikacji pieniężnej dla krwiodawców póki co nie wchodzi w grę, musimy mieć jednak na uwadze, że dochodzi do sytuacji takich jak przesunięcie terminu operacji z powodu braku krwi. Może zatem rozwiązaniem byłoby wprowadzenie innej formy podziękowania niż czekolady choćby w trakcie trwania wakacji, gdy centra zbiórek nie proszą, a błagają o podzielenie się krwią?
I artykuł, czyli źródło rozmyślań:www.bankier.pl/wiadomosc/Czy-w-Polsce-powinno-sie-placic-za-krew-2900770.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz