Dziś „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”, „Dziennik Gazeta Prawda” i "Fakt" mówiły jednym głosem. A raczej ich okładki. Od jutra obowiązuje bowiem cenzura, za której złamanie grozi sowita kara.
„Od jutra OFE, tak jak ryby, głosu nie mają. ALE TY
TAK! Zdecyduj i powiedz: ZOSTAJĘ Z OFE!” – właśnie takie hasło widniało na
okładkach dzienników. Tuż pod tytułem każdej gazety znalazło się miejsce także dla
ryby, która odzwierciedlała sens sentencji. Całość na czerwonym tle, żeby było
jaśniej. Znaczy wyraźniej.
Ale od początku.
W drugiej połowie minionego roku bardzo często
pojawiało się pytanie – ZUS czy OFE? Odnosi się to do zmian, których
pomysłodawcą jest rząd z premierem Tuskiem na czele. Choć o ewentualnych
modyfikacjach mówiło się już ponad dwa lata temu, to właśnie w ostatnich
miesiącach temat ten jest szczególnie gorący. Obywatele dostali wybór – albo
składki emerytalne z ich wynagrodzenia kierowane będą do OFE, albo do ZUS-u. Na podjęcie decyzji będą
mieli trzy miesiące. Istotą jest to, że domyślnym wyborem jest właśnie ZUS.
„Okradają nas z pieniędzy!”, „Z emerytury nie będzie
nas stać nawet na chleb!”, „Złodzieje!” – to często spotykane hasła po
ostatecznym ogłoszeniu zmian w systemie emerytalnym. Czy uzasadnione? Zdaniem
rządu oczywiście nie, zdaniem ekspertów – często tak.
Przytoczę choćby przykładową wypowiedź mojego
redakcyjnego kolegi, Krzyśka Kolanego, który w firmie pełni funkcję
głównego ekonomisty: - Zmiany w OFE należy
ocenić negatywnie. Państwo pokazuje, że może zrobić z emeryturami, co tylko
zechce. Chodzi o to, by poprawić statystyki długu publicznego. Te zabiegi mają
poprawić statystyki budżetu – mówił we wrześniu 2013 roku.
I tak w ostatnich miesiącach zarówno OFE jak i ZUS „przedstawiały”
swoje wdzięki w mediach, zachęcając Polaków do wybrania właściwej i dobrej dla
nich opcji. Od jutra koniec jednak z reklamami, nawet wspomnienie o Otwartych
Funduszach Emerytalnych może być odebrane jako reklama czy sugestia drogi
wyboru. Wszystko to pokłosie zapisu w przyjętej 6 grudnia minionego roku ustawie:
Art.
36. 1. Do dnia 31 lipca 2014 r. jest zabroniona reklama zawierająca
informacje o otwartych funduszach emerytalnych lub informacje sugerujące, że
reklama odnosi się do otwartych funduszy emerytalnych.
2.
Za reklamę nie uważa się zamieszczania na stronie internetowej otwartego
funduszu emerytalnego informacji, o których mowa w art. 191 ust. 1 i 1a ustawy
zmienianej w art. 4, w brzmieniu nadanym niniejszą ustawą.
3.
W przypadku naruszenia zakazu określonego w ust. 1 organ nadzoru, w drodze decyzji
administracyjnej, nakazuje powszechnemu towarzystwu emerytalnemu lub podmiotowi
działającemu na rzecz powszechnego towarzystwa emerytalnego lub otwartego
funduszu emerytalnego zaprzestanie tego naruszenia i nakłada na powszechne
towarzystwo emerytalne
lub
podmiot działający na rzecz tego towarzystwa lub tego funduszu karę pieniężną w wysokości od 1 000 000 zł
do 3 000 000 zł.
Zatem: ani słowa o OFE. Dzienniki dobitnie pokazały,
jakie jest ich zdanie o powyższym zapisie. Można się spodziewać, że im bliżej
daty podjęcia ostatecznej decyzji, tym więcej w głowach Polaków będzie się
rodzić pytań. Szukając podpowiedzi w mediach, szczególnie w internecie,
natrafić będą mogli jedynie na archiwalne artykuły. Jeśli i te nie znikną.

