Wszakże to zupełnie nowe, i bardzo zaskakujące mimo wszystkich przygotowań, wydarzenie, nagle staje się punktem wyjściowym do wszystkiego. "Plany z dzieckiem? Szybko się tego oduczysz" - rzekła moja przyjaciółka. Czy źle - chyba tak, lubię planować. Bardzo lubię. Czy dobrze - chyba tak, wreszcie oduczę się tego cholernego planowania.
Udało mi się przycupnąć i napisać tych kilka słów dzięki chuście -zamotane dziecko siedzi sobie niczym maluch kangurzy w torbie swej mamy. W przeciwnym razie pewnie zaczęłabym pisać (pod warunkiem, że chęć by mi nie przeszła) jedną ręką, podczas gdy drugą podtrzymywałabym karmione dziecię. I to trzeba zaakceptować, bo przygotować po prostu się nie da. Wcześniejsze aktywności zaczynają się przekształcać w coś innego, w opiekę, w edukowanie KOGOŚ (czy w ogóle jestem dobrą osobą do uczenia kogoś O_o), w poszukiwanie rozwiązań na atrakcyjne zorganizowanie dnia. Atrakcyjne, znaczy inne niż przechadzka na domki, do Biedronki, Lidla, Factory czy Parku Tysiąclecia, które w sumie i tak są już "moimi miejscami".
Nadchodzą 4 miesiące R., to oznacza 4 miesiące po porodzie. Chyba czas zakończyć okres połogu i wziąć się za siebie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz